Stało się.
Nasze najmłodsze, słodkie staroniemieckie maleństwo, dzielnie podeszło i z sukcesem zakończyło dość trudny kurs pozytywnie zdanym egzaminem.

Dwa razy w tygodniu pakowałam plecak, smaczki oraz mojego słodziaka do auta i jechałam do psiej szkoły. Nie zawsze było łatwo. Czasami na placu treningowym, czasami w mieście. A bywało, że nie zawsze zajęcia odbywały się w świetle dnia, ponieważ jesienią dzień kończył się coraz wcześniej.
Ale wytrwałyśmy 🙂
Okazało się, że Amber jest bardzo pojętną i chętną do pracy sunią. Dzięki wspólnym systematycznym treningom oraz konsekwencji zdałyśmy egzamin pokonując tremę – na piątkę!
A nie było taryfy ulgowej…
Ani dla mnie, ani dla młodej … Uff
Cóż to była za radość, święto w Ramosowie 😀